Pocałunek niemal odebrał Ashley dech w piersiach. Z rumieńcami na twarzy w końcu odepchnęła Morgana.
Na jego twarzy malowało się zadowolenie. Złączył wąskie usta, pieścił je opuszkami palców, a w kąciku ust igrał ledwie dostrzegalny uśmieszek, jakby przed chwilą skosztował wyśmienitego deseru.
– Pani Blackstorm, ma pani wyborny smak.
A żeby tego było mało, jeszcze ją droczył! Ashley zaniemówiła z






