Sienna
Kaden powinien był sobie pójść i zostawić ją w spokoju. Tyle że… wcale tego nie chciała. Siedział na tym samym krześle, co wszyscy jej poprzedni goście, rozsiadłszy się tak, jakby był tu równie mile widziany, co jej ojciec czy jego babcia. A teraz próbował ją przekonać, by została w jego watasze, chociaż wiedział, że rozważała odejście właśnie przez niego, co nie miało większego sensu. Ale






