*Nina*
Chrzęst liści rozbrzmiewał pod naszymi stopami, gdy szliśmy przez las, opierając się o siebie nawzajem. Garret i ja przeszliśmy naprawdę wiele, a wczorajsza uroczystość pomogła nam jeszcze bardziej się zrelaksować. Byłam tak bardzo szczęśliwa i zakochana w nim do nieprzytomności.
– Chcesz pobiegać ze mną? – zapytał nagle, co sprawiło, że zamrugałam w zaskoczeniu.
– Masz na myśli jakiś marat






