Sienna
"Veronica!" – krzyknęła Jenna, zeskakując z wózka inwalidzkiego i niemalże podbiegając do Veroniki jak gazela. Sienna spojrzała na wózek, który właśnie pchała z lecznicy aż do chaty, i warknęła pod nosem. Dlaczego musiała pchać Jennę i jej dziecko całą tę drogę, uważając na wyboje albo płacąc za to słowną reprymendą, skoro ta potrafiła dosłownie biegać, jakby nic jej nie dolegało?
"Cześć, J






