*Nina*
Wędrowałyśmy ulicami miasteczka, podążając śladem Dwójki, co z początku nie wydawało się takie straszne. Podszedł do ceglanego budynku z wielkim kominem, z którego buchały kłęby dymu. W tym konkretnym przypadku woń powinna być znacznie przyjemniejsza. Koniec końców, był to dym pochodzący z gotowania.
I z pewnością tak by właśnie było, gdyby nie ta fala niedawnych morderstw połączonych z tym






