Pokiwałam potulnie głową i ruszyliśmy do środka.
Eros nie odezwał się ani słowem przez całą drogę powrotną w obręb murów.
Ale jego dłoń ani na chwilę nie puściła mojej. A ja byłam zajęta próbą nierozpływania się pod jego dotykiem, gdy trzymał mnie za rękę.
Jego dotyk był ciepły i opiekuńczy, co stanowiło wyraźny kontrast z jego mową ciała, która była chłodna i zdystansowana.
Kiedy dotarliśmy do og






