Nikogo nie było widać.
Otaczały mnie tylko wielkie drzewa i zarośnięte ścieżki. Przyspieszyłam kroku.
Wkrótce dotarłam na otwartą ulicę i zaczęłam widzieć więcej ludzi. Większość z nich była ubrana w typowe stroje z lat 90. Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.
W pewnym sensie wyglądałam nie na miejscu w moich szortach i topie. Nie zastanawiałam się zbytnio nad ubiorem przed wyjściem i nie zamier






