(Punkt widzenia Eden)
Gdy tylko Eros wybiegł z jadalni, wstałam i ruszyłam za nim.
Zostawiliśmy za sobą ciężką ciszę.
Eros był szybki. W jednej chwili był tuż przede mną, a w następnej już go nie było.
– Eros! – zawołałam za nim, ale nie uzyskałam odpowiedzi. Podążałam korytarzem, aż dotarłam do frontowych drzwi i pchnęłam je.
Księżyc świecił wysoko na niebie, ale Erosa nigdzie nie było. Chodziłam






