(Perspektywa Eden)
Obudziły mnie promienie słońca przesączające się do namiotu. Przez chwilę tkwiłam w otępieniu, gdy jakieś postacie krzątały się nade mną.
Ich kształty były rozmyte, ale ich obecność była wystarczająco silna, bym wiedziała, kim są.
Gdy mój wzrok się wyostrzył, pierwszą osobą, którą zobaczyłam wyraźnie, była moja matka. Łzy spływały jej po twarzy, gdy głośno wydmuchiwała nos w chu






