(Punkt widzenia Eden)
– Podoba mi się, jak to brzmi – szepnął Pison z przyklejonym do twarzy, zadowolonym uśmieszkiem. Widziałam, że ten publiczny pokaz moich intencji dał mu ostateczne potwierdzenie, którego pragnął.
Jednak wpływ moich słów na innych był zgoła odmienny.
Zadrżałam z obrzydzenia, gdy moja skóra otarła się o Pisona. Ta chwila była torturą; miałam ochotę uciec i zedrzeć z siebie ten






