Punkt widzenia Jade:
Wpatrywałam się w SPECTERA, czując obrzydzenie pełznące mi po kręgosłupie.
– Nie lubię patrzeć na twoją twarz noszącą rysy innych ludzi – powiedziałam, a mój głos był zimny i płaski.
Kącik ust SPECTERA drgnął w czymś, co mogło być rozbawieniem.
– Właściwie – poprawił – to oni noszą moje rysy.
– Gdzie jest mój człowiek? – zapytałam, przechodząc prosto do interesów. Nie było sen






