W tej samej chwili Adam, porządkując dokumenty w gabinecie, wstał, by nalać sobie drinka. Niespodziewanie papieros upadł mu na dywan, powodując, że materiał zajął się ogniem.
Jego próba zgaszenia początkowo małego płomyka poszła na marne, gdyż ogień rósł w siłę. Płomienie stopniowo lizały i pochłaniały wszystko, co łatwopalne w pokoju: drewniane meble, regały, ustawione na nich książki oraz zasłon






