Charmine szła do garderoby, polegając na swojej pamięci. Zobaczyła grupę druhen rozmawiających z Tiffany, krążących wokół niej, jakby była księżniczką, którą tak bardzo pragnęła być.
Na widok Charmine uśmiech Tiffany stał się szerszy. – Siostrzyczko, w końcu jesteś! Zamierzałam uczynić cię moją jedyną druhną, ale Dziadek i nasi rodzice nalegali, abym znalazła ich więcej. Chyba tak jest najlepiej.






