Robert wił się, zwijając w kłębek na swoim fotelu. Jego dłonie przyciskały brzuch, gdy jęknął z bólu: „Argh!”
Charmine zmarszczyła brwi, patrząc na niego z troską. „Co się dzieje?”
„Argh... Boli!” Robert upadł na podłogę samolotu.
Bęc!
Zemdlał.
Charmine szybko uklękła i poklepała go po twarzy, ale nie uzyskała żadnej reakcji. W ciągu kilku sekund jego twarz stała się trupio blada.
Zaniepokojona ty






