Natychmiast powietrze w willi stało się napięte.
Dziwny błysk pojawił się w oczach Annabel, gdy dostrzegła Anthony’ego. Szybko uciekła wzrokiem i zapytała ostrożnie: – Panie… Panie Bailey, ja… Czy mogę porozmawiać z panem na osobności? – Jej ton był potulny i cichy.
Po chwili wahania Anthony odłożył dokument i wyszedł. Przechodząc obok Charmine, zatrzymał się i przypomniał głębokim głosem: – Zaraz






