Nic dziwnego, że był taki niecierpliwy. Okazało się, że byliśmy na jego terytorium.
Następnie Zachary i ja kontynuowaliśmy spacer po miasteczku przez kolejne dwie godziny. W międzyczasie oprowadzał mnie, a podczas naszych wędrówek kupiliśmy mnóstwo drobnych upominków.
Poszłam za Zacharym z powrotem do samochodu i zaniosłam nasze drobiazgi. Niebo zaczynało już ciemnieć. Pochylił się i pomógł mi zap






