Stella zaadoptowała Zachary'ego, gdy był niemowlęciem. Bez niej Zachary, którego znam, by nie istniał.
Dlatego byłam jej w pewnym sensie wdzięczna. Byłam wdzięczna, że sprowadziła Zachary'ego do mojego życia.
Nagle uniosła dłoń i dotknęła moich policzków. Jej palce były lodowate, tak jak u Zachary'ego, ale uczucie, jakie ze sobą niosły, było inne. Choć dłonie Zachary'ego bywały zazwyczaj zimne, ni






