Im bardziej Eddie mówiła, tym bardziej się złościła. Ilekroć się odzywała, drżała. Łzy napływały jej do oczu.
– Czy kiedykolwiek mnie szanowałeś? Nieważne co, nigdy ze mną nie rozmawiasz! To posłuchaj mnie teraz, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Jesteś prezesem Grupy L.N., a ja nie nadaję się na twoją żonę! Jutro się rozwiedziemy. Ty będziesz żył swoim życiem, a ja swoim!
Zaszklone oczy Eddiego






