– Wydaje się pan być bardzo dobrze poinformowany, panie Franklin – odparłam, nie odpowiadając wprost na pytanie.
Nie chciałam zgłębiać tego tematu w tym miejscu.
– Haha... – Franklin uśmiechnął się spokojnie. – W końcu to wszystko sprawy prowincjonalne, prędzej czy później każdy o nich usłyszy!
Uśmiechnęłam się blado i nie kontynuowałam rozmowy.
W tym momencie podszedł do nas Arthur w towarzystwie






