Nie byłam pewna, czy miał na myśli Arthura, czy Ernesta.
Jego duża dłoń delikatnie pogładziła mnie po głowie. – Odpocznij, kochanie, i zastanów się, na jaką nocną przekąskę masz ochotę. To teraz najważniejsza sprawa.
– Dopiero co jadłam. Masz mnie za świnkę? – prychnęłam. – Po jedzeniu ledwo mogę się ruszać.
Zaśmiał się cicho na moją uwagę. – Czy świnki wyglądają tak pięknie jak ty?
– Konsultowała






