Wzięłam głęboki oddech, próbując opanować nerwy.
Auto pędziło naprzód, nieustannie klucząc, by zgubić nieustępliwy pościg. Zarzucało nami na boki szerokim łukiem.
W końcu wszyscy dostrzegliśmy jadącą stabilnie przed nami ciężarówkę z kontenerem. Na twarzy Dylana dostrzegłam cień zadowolenia.
Gdy spojrzałam na Atlasa, ten natychmiast mnie uspokoił:
– Nie martw się! On panuje nad sytuacją!
Jego duża






