Serce rosło mi w piersi, gdy widziałam ulgę malującą się w uśmiechach rodziny Reese’ów.
– Tak. Przydzieliłam go teraz do kontroli jakości i świetnie sobie radzi. Właściwie to ciężka praca – powiedziałam zgodnie z prawdą. Spojrzałam na malucha. – Nie może nawet codziennie spędzać czasu z małym Charliem.
– Kilka dni temu pojechałam z panem Ryanem do Bourdamun – wtrąciła Carol. – Widzieliśmy go, ma s






