W ogrodzie, skąpanym w złotym słońcu, biała sukienka mojej mamy przybrała złoty odcień. Wyglądała eterycznie i zapierająco dech w piersiach na tle różowofioletowych lilii wodnych.
Wstając i patrząc na mnie niechętnie, powiedziała, że musi odejść, i poprosiła, bym nie zapomniała o najwyższym drzewie.
Smutna, rzuciłam się w jej stronę, ale ona odwróciła się już zdecydowanie i odeszła, znikając w zło






