Pisk hamulców przeciął powietrze, a szary samochód zatrzymał się tuż przede mną. Instynktownie cofnęłam się, niezdolna rozpoznać marki pojazdu, zanim dwie osoby wyskoczyły i błyskawicznie wciągnęły mnie do środka.
Jednocześnie za moimi plecami rozległ się spanikowany krzyk: „Chlo…”.
Zanim zdążyłam w ogóle ocenić sytuację wewnątrz samochodu, ten wyrwał do przodu.
– Czego chcecie? Kim jesteście?! –






