Perspektywa Brada
Zauważyłem znajomą sylwetkę kroczącą w naszą stronę przez płytę lotniska. Roy Bailey wyglądał dokładnie tak samo jak zawsze – kręcone kasztanowe włosy chwytające światło słoneczne, szerokie ramiona i ten nieomylny, nonszalancki krok, który aż krzyczał o pewności siebie Alfy.
– Brad, ty wspaniały skurczybyku! – Głos Roya zagrzmiał w przestrzeni między nami. Wciągnął mnie w niedźwi






