Z perspektywy Elle
Kiedy zakończyłam rozmowę telefoniczną z Martinem Blairem, łkałam w ramionach Brada.
Ramiona Brada zacisnęły się wokół mnie, a jego wilcze ciepło przenikało przez moją skórę niczym balsam.
Czułam, jak jego instynkty opiekuńcze promieniują od niego falami. Pozwoliłam sobie w pełni poddać się tej ochronie, czerpiąc siłę z jego solidnej obecności.
---
Do wieczora zdążyłam pozbierać






