Punkt widzenia Brada
Przesunąłem hetmana na ostateczną pozycję, studiując twarz babki, po czym oznajmiłem:
– Szach-mat.
Elizabeth badała szachownicę przez długą chwilę, po czym z wdziękiem skinęła głową. Przegrana jej nie zaskoczyła – grała w zupełnie inną grę, taką, która nie miała nic wspólnego z figurami na planszy.
– Twój ojciec dobrze cię wyszkolił – powiedziała, choć dostrzegłem kalkulujący






