Z perspektywy Elle
Gdy tylko wysiadłam z samochodu przed posiadłością rodziny Rayne'ów, służący natychmiast narzucił mi na ramiona gruby płaszcz. Zimowe powietrze szczypało w policzki, a w zbierających się nad nami chmurach czułam zapach śniegu.
– Wygląda na to, że w tym roku nie będziemy długo czekać na pierwszy śnieg – mruknęłam, ciaśniej otulając płaszczem rosnący brzuch.
Bursztynowe oczy Brada






