PUNKT WIDZENIA ATASHY
– Przysięgam… to Matrona Yara kazała mi tu przyjść – wycharczała Reina, jej głos drżał między szlochami a poszarpanym oddechem. Krew wciąż znaczyła jej twarz w miejscu, gdzie Cassian ją pociął, choć rana już krzepła.
Ponieważ nie poprosił mnie o jej uleczenie, nie ruszyłam się i tylko słuchałam słów Reiny.
– Powiedziała mi, że małżonka współpracuje z wiedźmami. Mówiła, że ród






