PUNKT WIDZENIA ATASHY
– Mamy dwóch nowych rannych – oznajmiła Grace, przeciskając się przez drzwi. Jej ramiona napięły się, gdy próbowała utrzymać jednego z mężczyzn w pionie.
Powietrze w lazarecie było gęste od dymu z palenisk, ostrej woni ziół i surowego zapachu krwi.
– Tutaj – szczeknął Mendez, pochylony już nad żołnierzem z zabandażowaną klatką piersiową. Nawet nie podniósł wzroku; jego dłonie






