– Ty... – Elena odgadła myśli Amary, przez co ta poczuła się nieco winna. Ale naturalnie nie zamierzała się do tego przyznać.
Amara usiadła na krześle i uniosła podbródek. – To moja sprawa i nie ma nic wspólnego z tobą. Zajmij się swoimi sprawami i swoim Ryanem. To będzie najlepsza nagroda dla rodziny Lewisów.
– Gdyby nie Ryan... Obawiam się, że nie byłoby cię stać nawet na opłacenie leczenia matk






