Ryan zerknął na dziecko w ramionach Layli, a jego spojrzenie złagodniało.
Mały mężczyzna spał smacznie pośród całego tego chaosu. Z pewnością odziedziczył to po matce.
Gdy jego wzrok padł na dwoje ludzi towarzyszących Layli, ciepło w jego oczach zniknęło, a zastąpiła je czujność.
Mieli na sobie mundury strażników więziennych, więc łatwo było o nieporozumienie.
Layla szybko wyjaśniła:
– To moi ludz






