Mężczyzna poprawił kapelusz. Jego orle oczy błysnęły w świetle samochodowych reflektorów.
– Co to ma znaczyć, panie hrabio? – spytała chłodno Layla.
– Proszę się nie obrażać, pani ambasador. Nigdy nie chciałem, żeby do tego doszło – odparł spokojnie. – Jednak pani ostatnie działania uniemożliwiły mi pozostanie biernym.
Layla nic nie odpowiedziała, pozwalając mu kontynuować.
– Pani ambasador, muszę






