– Nie ma potrzeby, żebyś tu przychodziła i płakała. Skoro już tu jesteś, wykonuj swoje obowiązki. Jeśli odważysz się znowu sprawiać kłopoty, nie będę dla ciebie uprzejmy.
Roman rzucił to chłodno, po czym opuścił firmę wraz z Amarą.
Patrząc na oddalające się plecy Romana, Tina zaczęła głośno szlochać.
Ryan prychnął tylko zimno i zignorował ją. Również odwrócił się i odszedł.
Roman i Amara udali się






