— Hehe. — Ryan uśmiechnął się chłodno, po czym wezwał Xaviera. — Jestem zmęczony. Zabierz ją do domu.
— Tak jest — powiedział Xavier, podchodząc, by pomóc Amandzie wstać. — Odwiozę panią.
— Nie, nigdzie nie idę. Ryan, nie boisz się kary boskiej? — Amanda nie przejmowała się obecnością innych i bez wytchnienia przeklinała Ryana.
— Wywlecz ją stąd. — Wyraz twarzy Ryana nie był przyjemny. I tak okaza






