Na pokładzie prywatnego samolotu, pośród przestworzy, kobieta opierała się o luksusowy fotel. Przed nią stało duże łóżeczko niemowlęce, w którym leżało małe dziecko, drugie zaś trzymała w ramionach.
Tępym wzrokiem wpatrywała się w okno.
Jej myśli odpływały, tak jak chmury przesuwające się za szybą. Nie wiedziała, o czym myśli ani co czuje.
Wszystko było puste i jałowe.
Spencer podszedł i zobaczył






