Wpatrując się w sylwetkę Ronana, mama zmarszczyła brwi, po czym przeniosła wzrok na mnie. Jej oczy wypełniał gniew i niezadowolenie.
– To z takimi ludźmi się przyjaźnisz? Co za absurdalna bezczelność!
– Mamo, nie mów o nim w ten sposób. Opiekował się mną przez całe popołudnie.
Słysząc, jak mama łaje Ronana, wezbrała we mnie taka złość, że stanęłam w jego obronie. Mimo wszystko, Ronan zajmował się






