Po dłuższej chwili mój szloch zmienił się w pociąganie nosem. Dopiero wtedy zsunęłam kołdrę z głowy. Oparłam się o wezgłowie łóżka, wpatrując się bezmyślnie w to, co miało być moim obiadem.
Wkrótce przybył Michael. W chwili, gdy jego wzrok padł na chaos w pokoju, zmarszczył brwi i ruszył w moją stronę.
– Co tu się stało?
– Nic. Rozsypałam obiad.
Odpowiedziałam spokojnie, wciąż tępo wpatrując się w






