– Anno, dlaczego siedisz sama w salonie?
Głos Josephine wyrwał mnie z otchłani rozpaczy.
Drgnęłam, po czym czym prędzej przywołałam na twarz uśmiech i odwróciłam się w jej stronę.
– Michael miał ciężki dzień – wyjaśniłam lekkim tonem. – Zeszłam na dół, żeby dać mu chwilę wytchnienia w samotności.
– Cóż, tobie też się ona należy! – wykrzyknęła z oburzeniem Josephine, chwytając mnie za rękę. – Zasłu






