W chwili, gdy skinęła głową, spojrzenie Derricka pociemniało ostrym, zranionym karmazynem.
"Czekaj, to nie tak..." – zaczęła Marie.
"On naprawdę próbował cię zabrać. Chciał z tobą uciec!"
Marie zamilkła.
Zanim zdążyła z siebie wydusić choćby słowo, Derrick odwrócił się na pięcie i wparował do domu. Marie dwoiła się i troiła, żeby za nim nadążyć. Szedł w szaleńczym tempie, wyraźnie zdeterminowany,






