Aż pomyśleć, że była na tyle naiwna, by wierzyć, że wciąż zdoła odebrać Marie wszystko.
Marie zaśmiała się mrocznie. „Puścić cię wolno? Kobietę z taką liczbą intryg na koncie? Pozwolenie ci odejść byłoby proszeniem się o kłopoty”.
Mona oniemiała. Poczuła ucisk w klatce piersiowej, jakby nie mogła złapać tchu.
„Ostrzegałam cię przed wykorzystaniem Reese”, kontynuowała Marie. „A jednak odważyłaś się






