Andrew, Fiona i Anna wyglądali na śmiertelnie upokorzonych. Eleanor znała ich aż za dobrze. Prześwietliła ich intencje z chirurgiczną precyzją.
Eleanor zdusiła w sobie wściekłość. „Muszę żyć” – pomyślała. „Stella wciąż potrzebuje mojej ochrony”.
– Słuchajcie mnie uważnie, wszyscy – oświadczyła Eleanor. – Stella jest nietykalna. Przekroczcie tę granicę, a stracicie prawo do rodowego nazwiska. – Pow






