– Nie obchodzi mnie to. – Śmiech Maxa był chrapliwy. – Tylko wtedy, gdy jestem tak narąbany, rzeczy w końcu nabierają sensu. Muszę przemyśleć to, co zrobiłem.
Gdy Lionel znów próbował interweniować, Max odepchnął go. – Siadaj, człowieku. Zastanawiałeś się kiedyś? Wtedy... wszyscy byliśmy współwinni.
– Jesteś pijany – stwierdził beznamiętnie Lionel.
– Nigdy nie myślałem trzeźwiej! – Max uderzył pię






