Reporterzy zwrócili uwagę z powrotem na trójkę członków rodziny Hayesów; ich miny były mieszanką paniki i niedowierzania, zastygli niczym jelenie w świetle reflektorów.
Głos Stelli przeciął napięcie jak ostrze.
– Wkrótce przyjdzie po was policja. Mówią, że młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale nigdy się nie zatrzymują. Myśleliście, że dobrze ukryliście swoje zbrodnie, ale się myliliście.
Po tych






