– Nie odważysz się mnie tknąć. – Oczy Joeya płonęły szkarłatem, gdy wpatrywał się w plecy odchodzącego Jordana. Kiedy próbował wyjść z Lillian, ochrona Jordana zablokowała im drogę. – Jak śmiecie blokować mi przejście!
Asystent zachował kamienną twarz.
– Rozkazy pana Erwina. Żadnych wyjątków. Zwłaszcza dla was dwojga.
– Czy ty w ogóle wiesz, kim jestem? – warknął Joey, próbując wykorzystać swoją p






