Maska opadła całkowicie. Po łagodnej, słodkiej dziewczynie nie było ani śladu. Jej miejsce zajęło coś prawdziwie przerażającego.
– Spokojnie, Babciu – zagruchała Anna, a z jej głosu sączył się jad. – To miejsce jest całkowicie opustoszałe. Zaplanowałam to równie starannie, jak porwanie Stelli. Nikt mnie wtedy nie podejrzewał i nikt nie będzie podejrzewał teraz.
– Jedyną prawdziwą tragedią tutaj je






