Niepokój Stelli narastał miarowo, aż w końcu nie była w stanie wykonać żadnej pracy. Nigdy nie należała do osób, które zmuszają się do wysiłku, gdy nie czują się na siłach, więc odłożyła pracę na bok i usiadła cicho, wpatrując się w okno.
Teraz to nie był już tylko niepokój; coś wykręcało ją boleśnie w piersi, jakby nagle nabawiła się problemów z sercem.
Zadzwonił jej telefon – to była Mary. Odebr






