„Czy to oznacza, że Eleanor naprawdę coś się stało?” – pomyślała Stella, a w jej głowie kłębiło się niedowierzanie. „Jak mam to zaakceptować?”.
Stella czuła się jak marionetka, prowadzona krok po kroku przez policjantkę do sali. W głębi duszy nie chciała stawiać czoła temu, co miała zobaczyć. Ale nie miała wyboru; musiała zaakceptować prawdę.
Kiedy dotarły do chłodni w kostnicy, a funkcjonariuszka






