Późną nocą budynek Grupy Hayes wciąż lśnił światłami. Max utykał ciężko, z trudem powłócząc niesprawną nogą, gdy wrzucał ostatni worek ze śmieciami do śmieciarki.
Okropny smród gnijących odpadków zmieszany z zapachem środka dezynfekującego uderzył go w nozdrza, wywołując odruch wymiotny. Pot spływał po jego bladej twarzy, przesiąkając przez uniform woźnego.
Oparł się o zimną ścianę, dysząc ciężko.






