Mały wąż, czerwony jak najszlachetniejszy jadeit, wyślizgnął się ze skorupki jajka.
Jego ciało było całkowicie karmazynowe, lecz pozbawione skrzydeł.
Po pożarciu skorupki otworzył oczy.
Z jego kruczoczarnych, lśniących ślepi biła niezwykła wola życia.
Simone jako pierwsza dostrzegła aurę wrodzonej domeny, którą wąż emanował w chwili wyklucia.
Stworzenie, opuściwszy skorupkę, najpierw spojrzało wła






